Menu

moje superowe życie

opisy moich smutnych i wesołych dni

Pustka

zyleta19961998

Hej. Pewnie tego nikt nigdy nie przeczyta. W sumie, to... Prowadzę pamiętnik już prawie 5 lat, odkąd mam 13 lat. Właściwie całe życie prowadziłem pamiętniki: w przedszkolu miałem swój notes, rysowałem tam, kleiłem naklejki, później z Włoch mama mi przywoziła takie grube zeszyty na pamiętnik z królem lwem itp. Miałem wtedy z 7 i 9 lat, ale obydwa bardzo krótko prowadziłem, byłem dzieckiem i byłem niekonsekwentny w pisaniu. I w sumie teraz mam już 18 lat, grubo ponad miesiąc i dalej jestem niekonsekwentny, bez celu, sam nie wiem czego chcę. Dopiero w pierwszej gimnazjum zacząłem pisać, nie wiem czemu? Doszłem do wniosku, że wspomnienia są ważne, ludzie mają krótką pamięć i jak zapomnę wszystkie ważne i fajne wydarzenia, to kartki będą pamiętać... I generalnie pisałbym tera w zeszycie, ale wszystkie długopisy mi się wypisały i co robię zamiast się uczyć, bo matura już za ponad 3 miesiące? Tworzę konto internetowe i piszę :p Już założyłem bloxa pod koniec 2016, ale zapomniałem hasła, parę wpisów tam tylko dodałem. Teraz może przerzucę się z pisania w zeszycie na elektronikę? Wiem tylko, że... jestem... samotny. Czuję się samotny i lubię sam siebie dołować, ale ja nie chcę być smutasem! Chcę się cieszyć, brać z życia całymi garśćmi, bawić się, osiągać sukcesy, imprezować... Ale przedewszystkim- mieć tych paru prawdziwych przyjaciół i odnaleźć w końcu tą prawdziwą miłość... wiecie, kogoś kto będzie mnie bezinteresownie kochał, po prostu za to jaki jestem, będzie mnie dopełniał, oczywiście mam na myśli dziewczynę. Żebym się już więcej nie czuł samotny. Mam paru przyjaciół, chyba... tak! Alan i Ewelina, zależy mi na nich a im na mnie, wiem to... Tylko, że każde z nas ma inne oczekiwania od życia, jesteśmy zupełnie różni... No i to normalne, każdy jest inny, tylko że czuję że oni nie są w stanie mnie zrozumieć w każdej sytuacji... Shit, kto w ogóle? Chyba zbyt skomplikowany jestem. Okej, mam Mietka, Ewelinę, Alana, Tymka… Ale myślę, że wszyscy jesteśmy dziwni, wyoutowani, od reszty ludzi... To nie są osoby z którymi możesz poimprezować, a ja właśnie mając 18 lat chciałbym tego... I były imprezy, byłem na paru w gimnazjum, nie typowo w klubie ale w lesie, albo u mnie domówki, w liceum też były skromne domówki, u Tymka (innego Tymka), u Alana, u Eweliny, u Weroniki, na cmentarzu... Ale... k*rwa. Tyle myśli mi się równocześnie w głowie na raz plącze że nie umiem składnie pisać i do rzeczy. Piszę od rzeczy!!! 

Żyję już 18 lat! Lata 2001-2017 były najlepsze, wiadomo, były jakieś pomniejsze problemy ale generalnie był to czas mega wesoły, pomimo że nie udało mi się nawiązać jakiejś głębszej relacji miłosnej. Z wyjątkiem 2013 i 2018... Te 2 lata, dały mi bardzo w kość i na prawdę zdołowały i załamały mnie na maksa… Ale może lepiej nie będę tego wypominał... 

Wiem na pewno że kocham moją rodzinę, bo... Jest najlepsza, kocham ich wszystkich i rodzina mi się naprawdę udała. Nie zasługuję na nią! Stresują mnie 2 rzeczy... Tymek (ten drugi), jesteśmy już ponad 2 lata w klasie, od rozpoczęcia liceum, przyjaźniliśmy się pewien czas... Zależało mi na nim, mu na mnie pewnie też ale na pewno mniej. Zachował się pare razy spoko, ale też wiele razy jak ch*j w stosunku do mnie. Było mnóstwo fajnych chwil, koniec 2017 do maja 2018 to był nasz najlepszy czas, byliśmy mega przyjaciółmi... Ale coś się popsuło... Jesteśmy zupełnie różni- on intelektualista ale przy tym wyluzowany, otwarty, wygadany, a Ja- nie czuję potrzeby uczenia się, nie mam tej ciekawości świata, chcę po prostu być kochany i kochać, czuć bliskość, bawić się... no ale jestem bardzo nieśmiały, wyciszony, i zupełnie niewygadany. Wrażliwy. Obydwoje marzycielami jesteśmy, niezorganizowani i bardzo leniwi, oderwani od rzeczywistości. Więc jedyne wspólne cechy jakie ze sobą dzielimy są negatywne xd Sprawił mi przykrość wiele razy, i myślę że ja go bardzo lubię a równocześnie nienawidzę. Jest źle jak jest ale jeszcze gorzej jest jak go nie ma.. Przywaliłem mu na w-fie ostatnio, z byle powodu... Byłem nafuczony i nie odzywałem się do niego... Hmmm, zachowałem się jak psychopata. I teraz zupełnie się od siebie oddaliliśmy, już wiele razy tak było ale nigdy aż tak bardzo... Czuję jakbym go już w ogóle nie znał, jakbyśmy się stali zupełnie obcymi osobami, jest dla mnie obcy. I to jest częściowo moja wina, niby przeprosił mnie za część rzeczy, za część nie... Bo on zawsze musi trzymać się swoich racji i jest uparty, nie daje sobie wytknąć błędów. I... już nigdy nie będziemy takimi przyjaciółmi jakimi byliśmy, i to nie jest moja wina, być może jego też nie... jesteśmy zupełnie różnymi ludźmi i sam mi powiedział że już raczej nigdy nie będzie tak jak było, ja to wcześniej powiedziałem... I mówiłem ostatnio, że nigdy nie byłem jego wrogiem, że życzę mu jak najlepiej i powinniśmy się mimo wszystko przez te ostatnie miesiące szkoły trzymać razem, bo czeka nas trudny czas... ale moja zazdrość i niewyjaśnione sprawy wygrały, i przez jakąś głupią koszykówkę w któej jego drużyna wygrała 16:0 z znami hahaha o taką głupotę poszło, po prostu mu zazdroszczę bo jest wyższy, ładniejszy, z moją przyjaciółką którą znam od zerówki, on ją przeze mnie poznał i w ciągu jednego spotkania nawiązał lepszy kontakt z nią niż ja z nią miałem przez ostatnie lata, później się z nią potajemnie spotkał... ale nie w tym rzecz, a może w tym... Problem tkwi w tym, że ja sam nienawidzę siebie, więc jak mam się cieszyć ze szczęścia innych? A najbardziej to jemu właśnie zazdroszczę, choć on i tak ma zrytą banię i inni się dziwią czemu mu zazdroszczę... I czy jest sens przepraszać i błągać o kolejną szansę skoro zapewne znowu po chwili się o coś wkurzę i się źle zachowam?? Czuję się źle z tym że go nie ma, że już nigdy nie będzie tak jak dawniej, choć on pewnie tego nie wie, ale może to dobrze, bo nigdy jako kumple do siebie chyba nie pasowaliśmy? Ale myślałem już dawno temu że go sobie odpuściłęm ale widocznie nie umiem... I czuję cholerną pustkę. I jestem rozżalony że nie mam nikogo zabrać na wesele, żadnej dziewczyny... Nikogo!!! Nie mam z kim iśc… Nie mam żadnej dziewczyny, jestem sam i siedzę w pokoju sam bezcelowo oglądając filmy na cda, paląc i umierając od środka. Gdybym chociaż kurwa jakieś pompki albo ćwiczenia porobił? Chyba jestem zbyt leniwy xd Nie wiem już, na początku byłem przekonany, że to ja jestem ten gorszy niż tymek, że ja na niego nie zasługuję, zawsze mnie wprowadzał w poczucie winy i potrafił być bardzo przykry, po tym jak w wakacje jaki szajs mi odwalił to wszyscy mówili że on jest totalną porażką i że jak mogłem być tak głupi żeby siebie obwiniać, kiedy to on mnie jak gówno traktował. Ale jaki ja do niego byłem od początku tego roku... No ale, to wszystko przez to co się w zeszłym roku stało, gdyby nie to to bym nie był tak rozżalony i wredny... Ale on już ma wywalone, zdaje się dobrze radzić z sytuacją że już nawet znajomymi nie jesteśmy... Chciałbym z nim popisać, cokolwiek, ale nawet jeśli byśmy się pogodzili to i tak on by mi nigdy nie dał tego czego bym chciał od dobrego kumpla... ani on mi... Więc lepiej to zostawię. Choć dalej mnie to rani, jak ch*j. Bo może moje ostatnie poczynania nie wskazywały na to ale mi zależy na tym mopie.

Gdyby się jakaś dziewczyna pojawiła, nagle, pokochałaby mnie, a ja bym ją nosił na rękach i spędzał z niąfajnie czas i bylibyśmy dla siebie nierozłączni... I przyjaciele którzyby mnie rozumieli zawsze, byliby odpowiedzialni ale czuli ale przy tym chętni do imprez i zabawy.... Nie mam takich ludzi przy sobie... W ogóle, i to i 2 wymienione we wcześniejszym akapicie sytuacje sprawiają że jestem rozżalony, zestresowany a przedewszystkim czuję

PUSTKĘ

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Magda] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Witaj jeśli chcesz mogę pomóc spróbować Ci zmienić Twoje życie. Też bardzo dużo przeszłam, ale moje życie zmieniło się diametralnie na lepsze. Poznałam wsapniały zespół ludzi , który postawił mnie na nogi i dał mi możliwość zaczęcia mojego życia na nowo . Zaczęłam swoje życie od nowa i teraz jest takie jak ja tego chce, a nie jak kiedyś uważałam, że los chciał.
    Zostawiam swój link do facebooka. Jeśli chcesz odezwij się, a powiem Ci jak do tego doszłam
    www.facebook.com/magdalena.zawadzka.773

© moje superowe życie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci